BLOG



komentarzeKomentarze: 0


2008-12-25 12:12


   Czy Święta mogą być przyjemne, ale nie męczące? Przeważnie stajemy przed wyborem albo rodzinne święta z pełnym inwentarzem albo żadne. Jak tradycyjne to ze zbiorowym polowaniem na prezenty w centrum handlowym, gdzie kolejki są nawet do koszyków, a cały tłum miarowo przesuwa się w wolnym tempie do przodu. Pochód ten zakłócają tylko chwile, gdy ktoś nieoczekiwanie postanowił rozejrzeć się wokół stojąc na środku alejki wprowadzając resztę tłumu w coraz większe podenerwowanie. Z dwoma dniami ze szmatą w ręku w ramach świątecznych porządków, gdy zza kanapy wyciągamy koty, które od poprzednich świąt zdążyły się już dobrze podtuczyć. Z kolejnymi  minimum 48 godzinami w kuchni, no bo jak tu zrobić święta bez śledzika zgodnie z przepisem stryja Zdzicha, ulubionej kutii babci i michy pierogów klejonych o drugiej nad ranem. I jak już przychodzi Wigilia to w biegu między nakrywaniem do stołu a doprawianiem barszczu przebieramy się, aby w fartuchu gości nie przywitać. Zmęczeni wraz z gośćmi pochłaniamy w dwie godziny to, co z pieczołowitą starannością robimy zgodnie z przepisami obowiązującymi od pokoleń. Gdy goście wychodzą mamy dość i obiecujemy sobie, że za rok będzie inaczej.

 

   Można też kompletnie inaczej. Wyjechać tydzień przed świętami, czyli wtedy gdy w marketach zaczyna się najgorętszy okres, a klienci wyrywają sobie pół żywe karpie z rąk chcąc zdobyć nie wiadomo po co tego trochę bardziej przytomnego. Po prostu. Zapakować ciepły sweter, wino, książkę i czmychnąć w góry przed kominek. Wigilię spędzić podobnie jak wszystkie inne dni wyjazdowe - wysypiając się, spacerując, czytając książki i licząc sęki w ścianie. Trochę czasem szkoda, że nie ma tej michy pierogów z bliskimi. Trochę dziwnie, gdy do gospodarzy zjechał tłum dzieci, bo najważniejsze to być razem, a my de dwójkę cicho przyklejeni w pokoju z kominkiem. No ale lepsze to niż tydzień z zakasanymi rękawami przecież.

 

   Z tych dwóch scenariuszy wolę ten drugi. Ale czy jest też trzeci? Taki, gdzie prezenty zaplanujesz wcześniej i zamówisz przez internet na kilka tygodni przed świętami. Taki, gdzie selekcjonujemy te zadania, które lubimy i które nas integrują z bliskimi, jak wspólne malowanie pierników, lepienie pierogów i dekorowanie choinki. A pozostałe zlecimy komuś. Przecież jest sporo chętnych do przyjęcia zlecenia wysprzątania Twojego mieszkania, a listę potraw można rozdzielić między gości. Myślę, że świętami nie jest tak jak z chodzeniem na siłownię - nie trzeba czuć zmęczenia na całym ciele, by mieć poczucie sensu podjętych działań. Myślę, że warto pamiętać, co jest najważniejsze w tych świętach oraz na co dzień. Że warto czasem sobie trochę ułatwić. Uprzyjemnić.


I tego sobie i Wam życzę.

Agnieszka Stępniewska

komentarzeKomentarze: 0


2008-11-23 13:01


W czwartek byliśmy w Poznaniu na DemoCamp - pierwszych targach startupów w Polsce. Z niepewnością czekaliśmy na to wydarzenie, ponieważ do ostatniego momentu nie mieliśmy pewności, czy warto tam jechać. Na kilka dni przed wydarzeniem zaledwie kilka startupów zgłosiło uczestnictwo, organizatorski bałagan trochę odstraszał. Jednak w ostatnich dniach przed targami dodatkowa mobilizacja widoczna w kręgu koordynatorów zaowocowała ciekawym wydarzeniem, wartym wstania o 2.30 aby dojechać na miejsce z samego rana.

Targi zorganizowane zostały w budynku Targów Poznańskich, zaproponowano formułę punktów wystawienniczych startupów, inwestorów i inkubatorów oraz pięciominutowe prezentacje poszczególnych projektów. Do udziału zgłosiło się czterdzieści strupów, ostatecznie zaprezentowało się dwadzieścia trzy z nich.

Z czym wracamy? Przede wszystkim z feedbackiem, który otrzymaliśmy po raz pierwszy pokazując nasz projekt w szerszych kręgach. W głowach mamy kilka nowych ciekawych pomysłów na temat dalszego rozwoju serwisu. Planujemy lekki lifting oraz dodanie nowych funkcjonalności. O szczegółach jednak napiszę w innym wątku.

Po drugie wracamy ze świadomością, że młodzi ludzie robią fajne rzeczy :-) Nawet pomysły, które powstały pewnie w akademickich korytarzach mogą owocować profesjonalnym projektem w sieci. Była to miła weryfikacja swoich wyobrażeń na temat takich przedsięwzięć, ponieważ dotychczas miałem okazję kilka razy widzieć prezentacje młodych startupów, których autorzy nawet nie mieli pomysłu, jak zarabiać na projekcie.

Po trzecie wracamy z nowymi kontaktami - innymi startupami, inkubatorami i inwestorami. Co z nich wyjdzie? Czy domek z kart czy jakiś wspólny projekt zobaczymy...

 

 
 

komentarzeKomentarze: 0




komentarzeKomentarze: 0


2008-11-8 15:38


komentarzeKomentarze: 0


2008-11-8 15:37


komentarzeKomentarze: 0


2008-10-21 11:03


komentarzeKomentarze: 0


2008-08-19 16:07


komentarzeKomentarze: 0




komentarzeKomentarze: 1




komentarzeKomentarze: 0


Strony: [1] 2 > >>